tygodnik opoczyński
Ogłoszenia
Wyróżnione
UROLOG Dr N. Med. K. DĄBROWSKI, USG. WAZEKTOMIA ...
czytaj dalej »

ZATRUDNIĘ kierowcę kat. C+E, zagranica, tel. ...
czytaj dalej »

Baza firm
 
Ciekawostki

 W "kusy wtorek" do północy

 
Drzewiej?


Mięsopusty przyszły,
Zacne dni nadeszły.
Wszyscy używają,
A o nas nie dbają.
Ach, nędza!

Tak zaczynała się śpiewka zapustnych przebierańców zapisana w zbiorze ?Sylwa radomszczańska? na początku XVIII wieku. Z pewnością powstała ona dziesiątki lat wcześniej, bowiem huczne pożegnanie karnawału w dawnej Polsce już wtedy miało wielowiekową tradycję. W dnie kończące karnawał ?używały ile wlezie? wszystkie stany. Odbywały się bale dworskie i maskarady, urządzano polowania, między dworami krążyły kuligi. W miastach bawiono się na zabawach tanecznych, z karczm wiejskich dobiegały dźwięki grających od ucha kapel. Po wsiach i miastach krążyli poprzebierani za różne ziemskie i nieziemskie stwory chłopcy i młodzieńcy, stukali do okien, zaglądali do chat, tańczyli w karczmach. Nikt nikomu drzwi nie zamykał, poczęstunku nie odmawiał ? trwały przecież zapusty.
Ostatnie trzy dni karnawału w Polsce nazywano także mięsopustem, ostatkami, kusymi (czyli diabelskimi) dniami lub po prostu kusakami. Przed nadejściem postu biesiady i uczty trwały bez przerwy. Każdy chłop, nawet najbiedniejszy, wyciągał nieraz ostatni grosz, zadłużając się często, by tylko oddać się zapustowym szaleństwom. Bywało, że chłopi od niedzieli do wtorku do północy siedzieli w karczmach, a żony przynosiły im pożywienie z domu. Gorzałki nie brakowało?
Kulminacją tych dni był oczywiście ostatni (kusy) wtorek karnawału. W tym dniu w większości regionów domy obchodził

książę Zapust
będący personifikacją czasu zapustnego. Jego pojawienie się sygnalizowało koniec karnawałowych hulanek. Zwykle był ubrany w kożuch odwrócony włosem na wierzch, w wysokiej czapce w kształcie czaka, przystrojonej wstążkami i gałęzią choiny. Odznaką jego władzy był drewniany toporek z dzwonkiem. Temu ?mantuańskimu księciu? ? tak, bowiem przedstawiał się ? towarzyszyła zawsze świta. W Krakowskiem był to ?profesor? z oślą głową, dziad z koszykiem lub torbą na dary i inni przebierańcy, nazywani bekusami. Na Lubelszczyźnie Zapust był niezwykle wystrojonym Bachusem, którego towarzysze, opasani powrósłami i z maskami na twarzach, wozili na beczce. Na Podlasiu żądał tzw. włóczebnego, grożąc skąpcom nieurodzajami. W Wielkopolsce podtykał nawet okazały rożen, na który należało nadziewać odpowiedniej wielkości pęta kiełbasy i połcie słoniny. Na Kurpiach książę Zapust nosił tekturową lub słomianą czapkę, przepasywał się słomianym powrósłem i skakał na drewnianym koniku. Wieczorem cały orszak udawał się do karczmy; tam bawiono się i ucztowano do północy. Z wybiciem zegara Zapust przewracał miski z jedzeniem, wylewał wódkę, gasił światło i pomagając sobie miotłą wypędzał ludzi z karczmy, a opornych posypywał popiołem. Inny los czekał go w Wielkopolsce. Tam w kusy wtorek o północy do karczmy wkraczał stróż nocny i odgwizdywał godzinę dwunastą. Na ten sygnał milkła muzyka, skrzypek zrywał struny instrumentu, po czym klękał, a wszyscy obecni w karczmie kładli mu na głowę swoje czapki. Utworzoną z nich piramidę strącano kijem wołając, że w ten sposób ucięto głowę Zapustowi.
W gorszym położeniu był grajek na Kujawach. Tam w kusy wtorek o północy odbywało się

zabijanie grajka.
Z wybiciem godziny dwunastej w karczmie mężczyźni chwytali przygrywającego do tańca muzykanta i na taczkach wywozili na skraj wsi, gdzie następowała jego ?egzekucja? przez uderzenie workiem wypełnionym popiołem. Muzykant wypuszczał wtedy ukrytego pod kapotą kota, który wyobrażał duszę opuszczającą ciało. Na miejscu stracenia rozpalano ognisko. Niekiedy wieszano grajka, a właściwie jego garderobę i skrzypce, na drzwiach karczmy. W niektórych wsiach na Opolszczyźnie o północy odbywał się ?pogrzeb basów?. Grajkowie chowali skrzypce, bas i inne instrumenty do futerałów lub zamykali je w skrzyni, a następnie ? po pokropieniu piwem lub gorzałką i stosownych oracjach ? w udawanym kondukcie pogrzebowym wynosili do innego pomieszczenia lub poza karczmę.
W okolicach Tarnobrzega w tym samym dniu na pożegnanie karnawałowego pijaństwa ?zabijano pijaka?. W kusy wtorek chwiejącego się mężczyznę, udającego pijaka, oprowadzali po wsi dwaj chłopcy. Jeden z nich z usmoloną twarzą, w kubraku, z przyczepionym słomianym ogonem i baranimi rogami na czole udawał diabła. Drugi ? w masce i białym prześcieradle, z kosą i workiem piasku na plecach ? był śmiercią. Po obejściu całej wsi śmierć ścinała pijaka kosą, a diabeł jego duszę zabierał do piekła. To nie koniec kusowtorkowych ?egzekucji?.
Niedaleko nas, w Jedlińsku koło Radomia, do naszych czasów zachowało się zapustne widowisko obrzędowe zwane jedlińskimi kusakami, albo ?ścięciem śmierci?. Tam przez trzy ostatnie ?kuse? dnie karnawału na ulicach miasta odbywały się pochody przebierańców ? dziadów, Cyganów, Żydów, policjantów, maszkar zwierzęcych, diabłów oraz śmierci. We wtorek w południe śmierć, która się w kusaki upiła i swoją kosę zgubiła, pojmana przez policjantów, doprowadzana była na rynek przed trybunał złożony z wójta, burmistrza i ławników. W obecności mieszkańców miasta odbywał się proces, w którym śmierć skazywano na? śmierć przez ścięcie mieczem. Wyrok wykonywano na tym samym placu, poczym ?zwłoki? wywożono poza granice miasta. A w mieście radośnie bawiono się aż do północy.
Rodowód tego widowiska sięga XVI wieku i jest pamiątką krwawych egzekucji tych czasów, kiedy Jedlińsk był miastem i posiadał prawo miecza (prawo przyznawane niektórym miastom i feudałom do sądzenia spraw zagrożonych karą śmierci i jej wykonania). Obecnie widowisko odbywa się według wierszowanego XIX?wiecznego opisu autorstwa księdza Jana Kloczkowskiego, ale w swej obecnej formie odbiega od dawnego zwyczaju.
Z licznych niegdyś, bogatych i różnorodnych zwyczajów i obrzędów zapustnych, niewiele dotrwało do naszych czasów. Pozostała tradycja ostatków ? ostatniej zabawy karnawałowej we wtorek poprzedzający Popielec. Jak będziemy wspominać tegoroczny kusy wtorek, zależy wyłącznie od naszej inwencji?
Opr.: erg


erg   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 7 (762) z dnia 17 Lutego 2012r.
 
Kontakt z TOP
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
oglotop@pajpress.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: 44 754 41 51

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: 44 754 21 21
top@pajpress.pl
Artykuły
Informator
Warto wiedzieć
Twój TOP
TIT - rejestracja konta Bądź na bieżąco.
Zarejestruj konto »