tygodnik opoczyński
Ogłoszenia
Wyróżnione
KSIĘGOWOŚĆ tel ...
czytaj dalej »

ZATRUDNIĘ pracownika ogólnobudowlanego lub do ...
czytaj dalej »

SYBERIAN HUSKY, tel. ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Warto wiedzieć

Epitafium dla Alpagi

W kalendarzu świąt osobliwych Dzień Taniego Wina ma znaczenie szczególne. Tanie wino, zwykle owocowe, to nie tylko powszechnie uznawany napój, ale kultowy wyrób, który po inicjacji alkoholowej w latach młodzieńczych towarzyszy nam niemal przez całe życie.
Alpaga, bełt, bełcik, burak, jabol, jabcok, J–23 (któż to jeszcze pamięta?), kwach, kwas, kwasiżur, meserszmit, patyk, patykiem pisane (od artystycznego napisu Wino na etykiecie), perszing, siara (w czasach Peerelu stosowano dwutlenek siarki do kończenia fermentacji wina i odkażania kadzi po fermentacji), sikacz, wino marki wino, wino Wino, żur, mamrot – to tylko niektóre z setek określeń tego samego wyrobu – taniego wina owocowego, najczęściej jabłkowego. Jabole produkowane były przez wiele różnych wytwórni w całej Polsce, różniąc się znacznie pod względem składu i smaku. Jedynym w zasadzie wyróżnikiem jaboli była ich niska cena. Słowo jabol nigdy nie pojawiało się na etykietce, na której zazwyczaj było napisane „wino owocowe aromatyzowane słodkie/półsłodkie” lub „nalewka” z odpowiednim przymiotnikiem. Inne występujące nazwy to: napój winopodobny lub winopochodny. Czasem jabol nie jest winem, lecz spirytusem z sokiem owocowym, stąd występowanie nazwy „nalewka”.
Obecne tanie wina to powoli zanikający folklor konsumpcyjny, wypierany przez syntetycznie aromatyzowane, produkowane z rozcieńczonego spirytusu, nalewki, drinki itp. potocznie zwane mózgotrzepami. Coraz trudniej teraz kupić prawdziwe wino owocowe wyprodukowane przez ZPOW (zakłady przetwórstwa owocowo–warzywnego) opatrzone polską normą PN–80/A 79121 – z podaną małymi literami zawartością SO2 do 200 mg/l.
Kiedyś mieliśmy większe ambicje i próbowaliśmy uprawiać winną latorośl w Polsce. Pierwsze, udokumentowane historycznie informacje o polskich (w tym przypadku zielonogórskich) winnicach pochodzą z 1314 roku, ale wyniki badań archeologicznych pozwalają przypuszczać, że jeszcze przed wiekiem XI w północnej części Śląska istniały plantacje winorośli. O jakości tamtejszego wina krążyły liczne anegdoty. Jedna z nich mówi, iż było tak kwaśne, że dawano je do picia skazanemu na powieszenie przed śmiercią. Wielka zawartość kwasu w płynie sprawiała, że skazaniec po wypiciu szklanki dusił się sam i zbędne zdawały się szubienice. W XIX wieku produkcja wina gronowego zaczęła upadać. Już w 1823 roku poznańska firma Hartwig–Kantorowicz zajęła się wyrobem win na skalę przemysłową. Szlachetną, ale kapryśną winną latorośl zastąpiły wiśnie, jabłka, porzeczki i inne swojskie owoce. Rozpoczęła się epoka win owocowych. W okresie międzywojennym szczególną pozycję zdobyła Kujawska Wytwórnia Win, założona w 1920 roku przez Henryka Makowskiego.
Po wojnie za przykładem republik radzieckich i innych winiarskich demoludów przystąpiono do wielkiej produkcji, która zaprowadziła wino owocowe pod strzechy i stworzyła zeń najbardziej demokratyczny napój Peerelu. Pili bez wyjątku wszyscy: robotnicy, studenci, uczniowie, artyści, matki, ojcowie i dzieci. Opracowano receptury (PN–62 A–79120), uchwalono ustawę (18 listopada 1948 roku) i określono współczynniki: wino owocowe musiało zawierać w litrze co najmniej 15 g ekstraktu bezcukrowego i 1,3 g popiołu pochodzącego z owoców użytych do wyrobu win. Powstało 85 zakładów winiarskich wyposażonych w leżakownie. Najlepsze wina uzyskiwały krajowe znaki jakości a picie ojczystego trunku nie groziło nieodwracalnymi skutkami wątrobie. Produkcja wzrosła z 1,9 mln litrów przed wojną do 22 mln w 1950 i 150 mln w 1969.
Rosła też cena nadwiślańskiego napoju bogów. W 1953 roku butelka kosztowała 14,50 zł, czyli prawie tyle samo co ćwiartka wódki. Po dwóch latach staniało o 50 groszy, osiągając cenę zbliżoną do ceny kilograma karpia i nieco wyższą od ceny kilograma cukru. Skrzynka patykiem pisanego podobno wystarczała wtedy do kupienia w rozgrywkach piłkarskich o mistrzostwo klasy B meczu wraz z sędzią. Cena jednak rosła: 16, 19, 23 (stąd J–23), 30 i 51 zł w 1980 roku.
Moc, a właściwie stosunek mocy do ceny, czyli współczynnik zamroczenia, był głównym powodem wielkiego sukcesu bełta. Za stosunkowo przystępną cenę można się było nałoić, nawalić oraz jeszcze wiele innych na… Jabol nieźle kotłował, ostro trzepał albo generalnie poniewierał. Perszing znalazł wyznawców wśród wszystkich grup zawodowych. Powstało o nim wiele utworów muzycznych i literackich a jeszcze więcej powstało pod jego wpływem.
Klęska nieurodzaju trzciny cukrowej na Kubie w latach siedemdziesiątych spowodowała dramatyczny spadek dostaw cukru. Biały kryształ stał się towarem deficytowym, kupić go można było tylko na kartki. W ojczystym winiarstwie rozpoczęły się eksperymenty, których skutkiem stało się obniżenie jakości produkowanego napitku. Cukier zastąpiono spirytusem, szlachetny proces fermentacji został prawie wyeliminowany. 14 czerwca 1976 roku wprowadzono nakaz pełnej alkoholizacji. Dzięki temu produkcja skoczyła do 283 mln litrów płynu rocznie.
Upadek jakości nastąpił po 1989 roku, gdy sklepy zalało morze alkoholizowanych płynów produkowanych najczęściej nielegalnie, nawet w stodołach. Państwowi producenci próbowali się ratować wypuszczając na rynek trunki zawierające wino, czyli tzw. coctail–coolery, drinki czy aperitify. Spotkały się one z nowymi rzeszami zwolenników, co nie zmienia jednak postaci rzeczy, że alpaga – szczytowy wytwór polskiego imitatorstwa stosowanego i bez wątpienia trunek kultowy – dziś jest na liście gatunków wymarłych i chyba nic już go nie wskrzesi.
Tradycyjnego wina typu Wino – poza piwnicami koneserów – w tej chwili nie uświadczymy, a to, co się współcześnie nazywa jabolami, jest zaprzeczeniem idei produktu. Współczesne „Czary PGR–u”, „Mamrot” z serialu „Rancho” czy nawet popularna „Arizona”, to niby–wina pospolite, do masowej konsumpcji, produkowane zupełnie inną technologią niż tradycyjny trunek. Współczesne półprodukty odbiegają od dawnych wzorców normami jakościowymi, estetyką opakowania, bukietem, aromatem, użytymi składnikami i metodami konserwacji. Już pierwszy rzut oka na kiczowatą etykietę współczesnego taniego wina ostrzega nas przed ewentualnym spożyciem świństwa. Nawet tandetne akcje marketingowe odwołujące się do wulgarnego erotyzmu nie mogą skusić prawdziwego smakosza taniego wina do nabycia falsyfikatu. Mylenie tradycyjnego i jedynego gatunku wina ze współczesnymi falsyfikatami, to najczęstszy błąd spowodowany brakiem edukacji i kultu tradycji. Łatwo wśród nich trafić na wyroby szlifujące korę mózgową równie skutecznie co popularne obecnie „dopalacze”.
Wspominając w Dniu Taniego Wina smak prawdziwej alpagi, miejmy jednak nadzieję, że po latach sprawdzi się kultowa scena z „Seksmisji”, podczas której Maks ogłasza – Hej! Nasi tu byli! po znalezieniu pustej butelki po winie marki Wino w 2044 roku.

(Źródła: Wikipedia, Nonsensopedia i inne zasoby sieci)


erg   
W dziale dostępne są również artykuły:

 
Kontakt z TOP
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
oglotop@pajpress.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: 44 754 41 51

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: 44 754 21 21
top@pajpress.pl
Artykuły
Informator
Warto wiedzieć
Twój TOP
TIT - rejestracja konta Bądź na bieżąco.
Zarejestruj konto »